Przygoda z żeńskim basketem, czyli 1974 – 1980

Rozdział II etap (Przygoda z żeńską koszykówką)

W 1974 roku postanowiłem założyć od podstaw szkolenia dziewcząt, jako oddzielną grupę chłopców z roczników 1960 – 62. I tak na treningu w dniu 5.09.74 trenowali zawodnicy jak Mirek Salamon, Janusz Kaczmarczyk, Irek Pawliczek, Florek Witala, Andrzej Kozyra, Paweł Hoszek, Jasiu Kołowrot, Marian Wawszyczak, Leszek Kotyrba, Krzysztof Fojcik, zaś           w grupie młodszej Piotr Skopek, Zbyszek Rekus, Benek Nikiel, Staszek Bolik, Adam Zastawa, Kazik Mikołajec, Wojtek Kuczera, Paprotny, bracia Kwaśny, Naczyński, Andrzej Michałkowicz, Leszek Żak. W tym samym dniu na treningu po raz pierwszy pojawiła się grupa dziewcząt i dorosłych panien (1954 i 55) wśród których były Grażyna Mastalerz, Krystyna Trubaj, Barbara Kozielska, Grazyna Kuboń, Mirka Warmuzek, Irka Frydrychowicz, Teresa Ciesielska, Bożena Ryńska, Grażyna Sołtysik, Barbara Musiolik, Ewa Szydło Gabrysia Filusz. Przeprowadziłem im krótki sprawdzian z techniki i sprawności ogólnej. Technika nie wypadła najlepiej, natomiast pod względem sprawnościowym brylowały Grazyna Mastalerz i Grazyna Kuboń oraz Irka Frdrychowicz, która miała krótki epizod gry    w MKS-ie Zabrze u Janusza Maciuły. Spora część dziewczyn, która zjawiła się na pierwszym treningu pochodziła z Leszczyn z SP-3 Leszczyny gdzie uczył wf pasjonat koszykówki, z zawodu historyk, Zdzisław Kołodziej. W ogóle to koszykówka rybnicka miała szczęście do nauczycieli – pasjonatów, którzy uczyli historii (Z.Kołodziej, T.Pyszny, W.Grabowski i geografii dr Dziadek, M.Michalik).Z.Kołodziej ze swoją drużyną z SP-3 Leszczyny w 1968 roku zdobył wicemistrzostwo Polski Szkół Podstawowych zaś najlepszymi zawodnikami tego zespołu były własnie Ewa Szydło i Irka Frydrychowicz. Po jego odejściu do AZS K-ce jego dzieło kontynuował F.Nasiadek z Knurowa. Dziewczyny z SP-3 Leszczyny po ukończeniu szkoły podstawowej zaczęły naukę w LO II R-k gdzie uczył wuefu Mieczysław Korbasiewicz, który utworzył przy LO II SKS „Olimpia”. Mietek był doskonałym organizatorem i jako nauczyciel uczył początkowo w SP-10, skąd wywodziło się w tym czasie wielu dobrych lekkoatletów. Potem poszedł do LO II tzw. „Hanki” gdzie z powodzeniem szkolił koszykarki. Żeńska koszykówka w Rybniku miała dotychczas skromne osiągnięcia i w zasadzie nie było solidnego zespołu klubowego. W „Ekonomiku” gdzie dyrektorem był p. Pytel uczyła wuefu jedna z najlepszych wuefistek w historii Rybnika, jaką niewątpliwie była p. Zofia Musiolik. Pani Zofia była prekursorką w wyszukiwaniu                w szkołach podstawowych uzdolnionych sportowo dziewcząt, które następnie przyjmowano do „Ekonomika”. Jedną z najbardziej znanych jej wychowanek była Jadzia Spandel – Wojak późniejsza doskonała tenisistka stołowa. Jednakże człowiekiem, który jako pierwszy zorganizował zespół dziewcząt grających w rozgrywkach wojewódzkich był nasz „profesorek” Tadeusz Jarnecki. Właśnie współpracując z p. Zofią Musiolik i Sylwestrem Kubiczkiem nauczycielem wf z „Mechanika” podjął szkolenie dziewcząt uczennic z „Ekonomika” i II LO. W małej Sali II LO trenowały Jola i Janina Szymura, Renata Adamowicz (mama doskonałego koszykarza Wojtka Kukuczki) Barbara Małeszczyk, Jadzia Spandel, Urszula Jędrysik, Adela Przyklenk z „Ekonomika” oraz Renata Biela, Inga Ginter, Maja Zapłatyńska z II LO. W drużynie SKS „Olimpia” prowadzonej przez Mietka Korbasiewicza do najbardziej wyróżniających się należały: Irka Frydrchowicz, Ewa Szczygło, Jolanta Kurpanik, Elżbieta La Pourbe, Elżbieta Zielińska, Aniela Mazur, Ewa Serwatka, Bożena Ryńska.

Kolejny wkład do rozwoju żeńskiej dołożył Andrzej Powązka, który na początku lat 70-tych założył AZS R-k i w którym zaczęły trenować koszykarki z II LO oraz uzdolnione dziewczęta z SP-5 R-k gdzie wuefu uczyła p. Marysia Gajda (Kuboń, Warmuzek). Niestety ze względu na niedostateczną bazę grupa ta nie mogła regularnie startować w rozgrywkach zaś Andrzej chyba zaczął prowadzić zespół w Gliwicach. W momencie utworzenia grupy dziewcząt aktualne władze „ROW”-u Rybnik w zasadzie przyjęły zasadę „nie przeszkadzać”.  Olbrzymią pomocą w organizacji żeńskiej koszykówki służył mi mój przyjaciel, o którym już wcześniej pisałem prawnik z wykształcenia Tadeusz Jończyk. Jak zwykle oparłem się również o współpracę z nauczycielami wf z trenerem Rybnika i okolicznych miast. Moją dużą szansą była również możliwość wygospodarowania odpowiedniej liczby godzin na sali K-dy Milicji. Cały sezon 1974/75 prowadziłem dwie grupy szkoleniowe. Podjąłem energiczną współpracę z  nauczycielami wf z Rybnik, Czerwionki, Leszczyn i Wodzisławia.                            W szczególności mogłem liczyć na Marysię Gajdę z SP-5, Andrzeja Westwalewicza z SP-4, Jasia Nowobilskiego, Adama Płaczka SP-10, Genia Hanaka SP-2, Jasia Litwina SP-5 W-w, Irenę Wachulę SP-6 W-w i oczywiście Tomka Pysznego, który uczył w SP-5 Czerwionka.

Z dużą pomocą przyszedł mi Zarząd MGKS R-k z Tadeuszem Jarneckim i p. Fajkusem na czele. Dzięki ich pomocy udało mi się zorganizować w czasie wakacji w 1975 roku obóz sportowy w Zawadzkim. Okazało się jednak, że warunki obozowe oraz żmudny trening nie przypadł do gustu niektórym starszym zawodniczkom. Spora grupa przyszła do mnie             w połowie obozu mówiąc, ze sądziły, że „będą na obozie sportowym a nie koncentracyjnym”. Istotnie spaliśmy w barakach na stadionie gdzie okna były zakratowane. W zasadzie z tych „buntowniczek” do koszykówki pozwoliłem jedynie wrócić Irce Frydrychowicz. W tym czasie do klubu przyszło wielu młodych zawodniczek, które robiły duże postępy. I tak z dalekiej Lubomii dojeżdżała na treningi ambitna Renata Bizoń, z Wodzisławia dojeżdżała uzdolniona Bożena Makowska, z SP-4 Marysia Studnik. Będąc kiedyś w SP-11 zapytałem trenujących tam chłopców, która dziewczyna najlepiej gra w piłkę nożną. Przyprowadzili mi po chwili „nadąsaną” Ewę Paszek – tak trafiła do koszykówki jedna z najwaleczniejszych koszykarek ROW-u.  W sezonie 1974/75 rozgrywaliśmy już wiele meczy towarzyskich          w szczególności z zespołem „Stali” Racibórz, w którym grały 2 doświadczone zawodniczki p. Monika Kawalec i p. Henia (nazwiska nie pamiętam). W naszym zespole najskuteczniejszą zawodniczką w meczu, który rozegraliśmy 22.11.1974 była Grażyna Mastalerz obecnie Patera ceniony lekarz – alergolog. Pamiętam też towarzyskie spotkanie z drużyną AZS Gliwice prowadzone wówczas przez A. Powązkę. W rybnickim zespole wystąpiła Brygida Węglorz siostra Justyna  - 186 cm. wzrostu., która trenowała wówczas lekkoatletykę. Kazałem kryć Brygidzie zawodniczkę z Gliwic również bardzo wysoka. Brygida tak zawzięcie pilnowała rywalkę, ze ta poprosiła o zmianę skarżąc się, że Brygida ją „depta po nogach i ona nie może grać”. We wrześniu 1975 roku trenowały już systematycznie w klubie Renata Bizon, Teresa Ciesielska, Danka Frdrychowicz (siostra Irki, Teresa Golisz z Ruptawy, Gabrysia Filusz, Grażyna Kuboń, Bożena Makowska, Grażyna Mastalerz, Ewa Paszek, Basia Pawliczek z Wielopola, Grażyna Sołtysik, Marysia Studnik, Bożena Ryńska, Ludka Świniarska, Mirka Warmuzek, Marysia Bartlek z W-wia oraz Irka Frydychowicz. W dniu 15.11.1975 podjęła treningi jedna z najlepszych koszykarek w historii Rybnika – 12 letnia Basia Wajerowska. Napisałem w uwagach: „Utalentowana szkolić indywidualnie, zaliczyć do I grupy”. W dniu 19.09.1975 rozgrywaliśmy towarzyski mecz ze „Stalą” Racibórz, który wygraliśmy 50 : 37  (20 : 16) zaś punkty zdobyły Mastalerz – 12, Ludka Świniarska – 10, G.Filusz – 10, Kuboń – 6, Ciesielska – 6.

W październiku zaczęły się również rozgrywki w kat. „młodziczek” i tak 16.10.75 pokonaliśmy „Kolejarz” Gliwice 118 : 13  w tym też dniu odbył się w Sali K-dy Milicji turniej koszykówki szkół podstawowych o „Puchar Dyrektora RZWM Silesia”. Zwyciężyła SP-5 Leszczyny przed SP-2, SP-5 R-k, SP-6 W-w i SP-11 R-k. Z Czerwionki podjęła treningi uzdolniona Iwona Przewłocka, którą przygotował do szkolenia klubowego Tomek Pyszny.              W I grupie trenowała również wysoka Grażyna Krępska. W marcu 1976 roku do I grupy trenujących dziewcząt dołączyła Gabrysia Kowalik i Eulalia Sobocik (obie z SP-10) oraz waleczna Dorota Czyżycha z SP-5 Wodzisław wychowanka Jana Litwina.

W sezonie 1975/76 ROW Rybnik całkowicie zdominował koszykówkę dziecięco – młodzieżową na Śląsku. Rybniczanki po niespełna 2 latach były bezkonkurencyjne w kat. „Dzieci” i „Młodziczek” i Juniorek.  Prowadzona była również druga grupa szkoleniowa,       w której trenowały uzdolnione Iwona Wolnik, Kasia Reclik, Mirella Węglorz, Jadzia Szymanowicz i Iwona Pleszewska. Oprócz niech w kwietniu 1976 roku trenowały również Lidka Michalska (obecnie znana położna0 Asia Skulska (lekarz anestezjolog) Małgosia Dudek, Danuta Domel, Basia Pawliczek, Teresa Karwot, Aleksandra Dziuba, Ilona Nowak, Danuta Marcolik, Ewa Machla, Małgosia Sudoł, Sonia Pradela, Joasia Zygmunt, Halina Machoczek, Ożga Danka.

W listopadzie 1976 roku podjęła treningi wysoka Róża Berger z Czernicy oraz 12 letnia Mirka Zygmunt z Radlina. Została powołana reprezentacja województwa katowickiego na OSM w 1977 roku, jaka miała się odbyć w Pabianicach i ośrodek został umiejscowiony        w Rybniku Do kadry Śląska powołano 8 zawodniczek z Rybnika oraz Martę Jodłowską z AZS K-ce, Ewę Czarny z Raciborza, Ewelinę Furgoł i Ewę Pruszkowską z Gliwic.

W styczniu 1977 roku podjęła treningi Mirka Sidorowicz ps „Pipi” jedna z najbardziej utalentowanych zawodniczek w historii rybnickiej koszykówki późniejsza reprezentantka Polski. Trener siatkówki z Żor – Czesiu Fojcik (niestety już odszedł od nas) przekazał mi informację o wysokiej dziewczynie z Żor. Natychmiast pojechałem, przeprowadziłem rozmowę z rodzicami i tak się zaczęła kariera Justyny Janosz późniejszej reprezentantki Polski w kat. juniorek i podstawowej zawodniczki I ligowego zespołu „ROW”-u.

Sezon 1976/77 przyniósł nam tytuły mistrzów Śląska we wszystkich kategoriach, czyli „Dzieci”, „Młodziczek”, Juniorek mł. i juniorek. W kat. juniorek wygraliśmy rywalizację z MKS Zabrze, które miało skład dużo lepszy, lecz skłócone z trenerem Maciugą zawodniczki „odpuściły mecz”. Nadszedł czas finałów OSM w Pabianicach. Przedtem musieliśmy ograć   w półfinałach Opole, które reprezentowały koszykarki „Stali” Brzeg z siostrami Wojewódkami na czele. Do Pabianic jechaliśmy z pewnymi nadziejami, bowiem w czerwcu na turnieju w Rybniku pokonaliśmy Łódź 20 pkt. Pierwsza „piątka” to Kuboń, Jodłowska, Warmuzek, Makowska i Bizoń. W swojej grupie mieliśmy bardzo silny zespół Łodzi,            w którym grały koszykarki ŁKS i Włókniarza Pabianice zaś trenerem był znany trener Langierowicz. Rywalki miały dwie zawodniczki o wzroście 190 cm, z których jedna grała     w reprezentacji Polski (Konwent). Nasz zespół z Łodzią rozegrał doskonały mecz, lecz ulegliśmy po dwóch dogrywkach, kiedy za 5 fauli spadła dobrze kryjąca wysoką Konwent, Renata Bizoń. Bardzo dobrze grała również Grażyna Kuboń, która zdobywała punkty decydujące o dogrywkach. Nieco słabiej grała Marta Jodłowska, która była zmęczona występami w reprezentacji Polski kadetek w Hiszpanii gdzie grała również Mirka Warmuzek. W meczu o III miejsce wygraliśmy z Poznaniem zaś tytuł zdobyły koszykarki z Łodzi pokonując wysoko Kraków. Reprezentacja Śląska była „objawieniem” OSM w Łodzi i po jej zakończeniu 4 dziewczyny z Rybnika (Kuboń, Studnik, Makowska, Warunek) zostały powołane na obóz centralny. W przygotowaniu i organizacji grupy na OSM dużą pomocą służyli mi działacze OZKosz p. Soniewicki, Załuski, Rejdych oraz Irka Frydrychowicz.

W sierpniu 1977 udało się nam zorganizować obóz sportowy w Świnoujściu. Spaliśmy          w domkach campingowych zaś wyżywienie mieliśmy w domu wczasowym „Rybniczanka” zarządzanym przez KWK „Chwałowice”. Właśnie na tym obozie zawiązała się przyjaźń pomiędzy kolejną grupą koszykarek z roczników 1963-64, która później stała się najlepsza    w kraju. Trenująca grupa była bardzo liczna i dużą pomocą służyli mi państwo Winklerowie oraz maja mama Elżbieta. W trenujących grupach była między innymi bardzo wysoka Gabrysia Paszenda (185 cm) wyjątkowo zgrabna i sprawna Iwona Uliczka i cała szeroka grupa zawodniczek z roczników 1963-64. Spore postępy na obozie poczyniły Mirka Sidorowicz i Justyna Janosz. We wrześniu 1977 roku I grupa trenująca sali K-dy Milicji liczyła 18 dziewczyn. Do grupy doszła 13-letnia Regina Kwak z Zabrza – Makoszów, którą wyszukał w zespole z Zabrza Tomek Pyszny. Regina miała w tym czasie blisko 184 cm wzrostu. Miała dosyć dobrą kondycję, lecz motorycznie była bardzo zaniedbana. Przygotowałem zespół do rozgrywek „Ligi Międzywojewódzkiej”, w której brały udział zespoły z opolskiego, wrocławskiego i zielonogórskiego razem 16 zespołów. Do najsilniejszych zespołów zaliczono „Unię Wałbrzych”, „Odrę” Wrocław i „Kolejarza” Gliwice. Zwycięzca automatycznie awansował do II ligi. Przed sezonem straciliśmy Mirkę Warmuzek, którą bez skrupułów przekabacili działacze ŁKS-u. Nie wyraziłem zgody na transfer, lecz PZKosz odgórnie zatwierdził Mirkę do ŁKS-u. Odwołaliśmy się do „Komisji ds. zmiany barw klubowych” przy PKOL i wygraliśmy sprawę. Mirka nie mogła grać przez cały sezon 1997/98 i ten fakt odstraszył działaczy innych klubów mających apetyt na inne nasze zawodniczki. Rozgrywki „Ligi Międzywojewódzkiej” w sezonie 1977/78 przeszliśmy jak burza. Dwa zwycięstwa nad „Odrą” Wrocław na wyjeździe po bardzo zaciętych pojedynkach spowodowały, iż zawodniczki uwierzyły w siebie. Pierwsza piątka to Irka Frydychowicz kpt, Grażyna Kuboń, Bożena Makowska, Marysia Studnik i Renata Bizon. Był to zespół „walczaków”. Dużo kryliśmy obroną „każdy swego na całym”. W „Odrze” grała wówczas późniejsza reprezentantka Polski Monika Pawlak. Następnie wygraliśmy również oba spotkania wyjazdowe w Wałbrzychu i po I rundzie rozgrywek prowadziliśmy w tabeli bez straty punktu. Opieką nad drużyną objęła RZWM „Silesia” Rybnik z dyrektorem Technicznym mgr Stanisławem Skulskim na czele.

W 1978 roku podjęły treningi w naszym klubie kolejne dwie wychowanki Jasia Litwina – wysoka ciemnowłosa Beata Grzesik i Lidka Malinowska. Obie razem z Dorotą Czyżycką uczęszczały do SP-5 W-w Śl. Zarówno Beata jak i Lidka u mnie przerobiły podstawy koszykówki, lecz prawdziwe postępy, które zaowocowały w przyszłości powołaniem Beaty do reprezentacji Polski seniorek (była wtedy już zawodniczką „Wisły” Kraków) zrobiły pod opieką Czesia Grzonki. Lidka Malinowska ps „Złota  raczka”  przez lata  była podporę I Ligowego zespołu „ROW”-u.

W końcówce rozgrywek w sezonie 1977/78 osiągnęliśmy taką przewagę, że na 6 kolejnych przed końcem rozgrywek zapewniliśmy sobie awans do II ligi. Wtedy eksperymentalnie przez miesiąc dziewczyny raz w tygodniu miały zajęcia z trenerem Blicharzem.  Był to sympatyczny, wiecznie uśmiechnięty szkoleniowiec, który cieszył się dużą sympatią u dziewczyn. „Głód koszykówki”, jaki spowodowały zajęcia z dżudo dał nieoczekiwane efekty. Drużyna była w życiowej formie.

Awans do II ligi po trzech latach od momentu założenia sekcji oparty wyłącznie o własne wychowanki został przyjęty przez Zarząd „ROW”-u bardzo pozytywnie. Oczywiście znalazło się więcej ojców sukcesu, lecz była to sprawa marginalna. Jeszcze raz chciałem podkreślić rolę mgr Tadeusza Jończyka w budowie żeńskiej koszykówki. Olbrzymią opiekuńczą pracę wykonał również płk Zygmunt Miotła będący członkiem Zarządu ROW-u.  Również w tym sezonie zdobyliśmy wszystkie tytuły mistrzów Śląska we wszystkich kategoriach wiekowych. Nasza supremacja była taka duża, że w rozgrywkach juniorek nie braliśmy udziału jedynie drużyna, która zajęła I m. miała rozegra spotkanie barażowe z naszym zespołem. Zwyciężyły Tarnowskie Góry prowadzone przez nieżyjącego już Krystiana Michalskiego. Pojechaliśmy na pierwszy mecz do Tarnowskich Gór i wygraliśmy różnicę blisko 100 pkt. Na rewanż do Rybnika Tarnowskie Góry nie chciały przyjechać. W pozostałych kategoriach drużyny, które przegrywały z nami 50 pkt. były „zadowolone” z takiego wyniku.

W czerwcu 1978 roku drużyna, SP-10, w której grały dziewczyny z roczników 1963-64 prowadzone przez Tomka Pysznego zrobiła II miejsce w Polsce, czyli powtórzyły sukces SP-3 Leszczyny z 1968 roku.

Sezon 1978/79 był sezonem, w którym musieliśmy się wzmocnić organizacyjnie, aby sprostać wymogom, jakie nakładała na nas II liga. W Zarządzie Sekcji byli: Tadeusz Jończyk, Zygmunt Miotła, Paweł Reclik, małżeństwo Winklerów.

Po ukończeniu studiów wf w Krakowie powrócił mój wychowanek Janusz Tkocz, który został II trenerem. Ponadto za szkolenie byli odpowiedzialni Tomek Pyszny (młodziczki), Jasiu Litwin (ośr. W-w), Andrzej Westwalewicz (ośr.Chwałowice). Ponadto kontynuowano współpracę ze szkołami podstawowymi: SP-1 Ewa Karmel, SP-2 Hanak, Nowobilski, SP-4 Prokop, SP-5 M.Gajda, SP-10 T.Pyszny, SP-11 K.Marszałek, SP-14 A.Westwalewicz, SP-5 W-w J.Litwin, SP-2 Leszczyny A.Klasik, SP-10 J-bie A.Płaczek. Ogółem szkoleniem objętych było ponad 120 dziewcząt.

Janusz Tkocz bardzo szybko zaaklimatyzował się w klubie i zdobył zaufanie dziewcząt. Przystojny, zawsze uśmiechnięty i grający z nimi na sali cieszył się ich dużą sympatią. Przejął zresztą ode mnie część obowiązków, bowiem praca w Milicji nie pozwalała mi na dalekie wyjazdy do Szczecina czy innych dalszych miejscowości. Początkowo zaczęliśmy trenować i grać na sali MOSiR-u, gdzie była tartanowa nawierzchnia. W połowie sezonu przenieśliśmy się powrotem na salę K-dy Milicji, bowiem dziewczynom tartan nie służył.                             W pierwszym sezonie w II lidze grając wyłącznie swoimi wychowankami zajęliśmy dobre II miejsce. Drużyna składała się z samych juniorek plus Irka Frydrychowicz.

Bardzo dobre rezultaty osiągnęła nasza drużyna klubowa na OSM w Toruniu. W 1978 roku zmieniono regulamin OSM i zamiast reprezentacji województw w rozgrywkach brały udział drużyny klubowe. Nasz zespół rocznikowo był o rok młodszy, bowiem w drużynie tylko Iwona Przewłocka była z rocznika 1962. Ponadto organizatorzy, czyli „warszawiaki” do jednej grupy przydzieliły dwa najsilniejsze zespoły w Polsce, czyli AZS Koszalin prowadzony przez trenera A.Curyla oraz nasz zespół. W drugiej grupie był zespół „Polonii” W-wa i Lublina. W naszej grupie grała również waleczna drużyna z Wałbrzycha prowadzona przez doskonałego szkoleniowca Zająca ( prowadził później ROW R-k). Zajęliśmy w grupie II miejsce za AZS-em Koszalin i w pojedynku o brązowy medal pokonaliśmy Lublin 50 pkt. Podobny wynik z W-wą uzyskała drużyna z Koszalina zdobywając złote medale.

Do Kadry Kadetek zostały powołane Basia Wajerowska, Justyna Janosz, Gabrysia Kowalik, Iwona Pleszewska, Regina Kwok, Mirka Sidorowicz. Rybnik obok Koszalin stał się najsilniejszym ośrodkiem szkolenia koszykarek w Polsce.

W 1979 roku pozyskaliśmy do szkolenia kolejnego mego wychowanka Czesia Grzonkę, który wcześniej był asystentem trenera Mikułowskiego w „Baildonie” Katowice. Cześć zawodniczek i działaczy była niezadowolona, że przekazuję całkowicie prowadzenie II ligowej drużyny Grzonce a nie Januszowi Tkoczowi. Uważałem jednak, że Czesiu będzie lepiej reprezentował „szkołę Mikułowskiego” i ma większe doświadczenie. Ponadto zauważyłem, że młodsze grupy prowadzone przez Janusza (rocznik 1966-67) szkolone były zbyt niechlujnie. Miałem rację, bowiem szkolenie „ROW”-u kolejnych roczników po moim odejściu nie przyniosło spodziewanych rezultatów i w zasadzie w latach osiemdziesiątych nie wyszkolono w Rybniku ani jednej koszykarki, która byłaby w reprezentacji Polski. Prowadziłem jeszcze treningi do 1980 roku z rocznikami 1964-65 wśród których na wyróżnienie zasługują Marzena Kompanowska, Ilona Hajduczek z Leszczyn, Bożena Rozwora z Wodzisławia (obecnie ceniona nauczycielka wf w Radlinie).

Czesiu Grzonka z powodzeniem prowadził I zespół  i zespoły juniorskie. Rok w rok zajmował coraz wyższe miejsce w II lidze awansując do I ligi w 1983 roku. Olbrzymim sukcesem zakończyły się mistrzostwo Polski Juniorek  w 1982 roku gdzie drużyna w składzie: Basia Wajerowska, Justyna Janosz, Iwona Pleszewska, Lidia Malinowska, Beata Grzesik, Mirka Sidorowicz, Regina Kwak, Gabrysia Kowalik, Katarzyna Reclik, Marzena Komponowska zdobyły tytuł Mistrza Polski. Jeszcze wcześniej dwa lata Czesiu z rocznikami 1960-61 zrobił tytuł wicemistrza Polski Juniorek. Współtwórcami owych sukcesów byli działacze Zbyszek Chwostek, Grzegorz Palion i dyrektor administracyjny KWK Jankowice mgr Jan Machura. Nie można pominąć nazwisko inż. Jana Piechoty, który przed dyrektorem Machurą był opiekunem sekcji z ramienia KWK Jankowice. Należy zwrócić uwagę na fakt, iż zespół, który awansował do I ligi składał się w 100% z wychowanek klubu, co było ewenementem    w skali kraju. Zastanawiałem się nad przyczynami mej decyzji o rezygnacji ze szkolenia       w żeńskiej koszykówce. Na pewno duży wpływ miały wydarzenia na Wybrzeżu. W momencie przejęcia I zespołu przez działaczy Z.Chwastka i G.Poliona zdecydowanie zmniejszyła się moja możliwość na decyzje w sprawie szkolenia młodzieży. Również w Zarządzie ROW-u niezbyt dobrze widziane były moje programy rozbudowy sekcji, bowiem nastąpiły perturbacje z etatami na kopalniach. Dzisiaj po 30 latach nie jestem w stanie sprecyzować dokładnie, które przesłanki zdecydowały i zrezygnowałem ze szkolenia dziewcząt. A może potrzebowałem nowych wyzwań? W każdym razie przez blisko rok czasu nie prowadziłem zajęć z koszykówki. Koszykówka żeńska jeszcze przez ładnych parę lat bazowała na wyszkolonych przeze mnie rocznikach 1960-1965. Potem zaczęto sprowadzać zarówno trenerów jak i zawodniczki. Poziom szkolenia zaplecza zdecydowanie się obniżył i w końcu lat 80 tych żeńska koszykówka nie posiadała żadnego zaplecza. Potem nadszedł czas RMKS-u i Color-Capu. Ale to już było bez mego udziału.

Reasumując mogę stwierdzić, ze praca z dziewczynami nie różni się wiele od pracy               w męskiej koszykówce. Zarówno do męskiej i żeńskiej koszykówki trzeba jednostek walecznych. Na pewno dziewczyny są solidniejsze w treningu. Również trener prowadzący dziewczyny nie może wyróżniać jednej, bo narazi ją na zazdrość koleżanek. Między mną a podopiecznymi zawodnikami czy zawodniczkami był zawsze duży dystans. Mam charakter raczej dyktatorski i trudno mi się spoufalać z podopiecznymi zaś nie można przed dziećmi czy młodzieżą udawać, że jest się kimś innym. Dzieci potrafią lepiej wyczuć, rozszyfrować charakter człowieka niż dorośli. Jednakże mimo swych wad, uważam, że większość moich wychowanków, już będąc dorosłymi doceniała moje metody szkoleniowo – wychowawcze (czyt. między innymi słynne „czworaczki”), czego dowodem może być ilość ich dzieci przyprowadzanych na treningi. Obecnie już się zdarza mi szkolić 3 pokolenia. Szkoliłem bowiem ojca i obecnie wnuka. Ale to cieszy! Może się powtarzam, lecz sprawy, kim mój podopieczny zostanie w życiu dorosłym, są dla mnie najistotniejsze, bowiem w zasadzie „koszykarzem” mogli pozostać tylko bardzo nieliczni. Dlatego też tak dużą uwagę przykładam do konieczności pogodzenia koszykówki z nauką., bowiem dla większości koszykówka będzie tylko „kształcącą przygodą życiową”. Obecnie rybnicka żeńską koszykówką steruje duet: Gabrysia Kowalik-Wistuba – Mirek Orczyk. Można być pełnym uznania za ich wkład w organizację pozyskiwania funduszy na działalność i prowadzenie „ekstraklasowego zespołu”. Jednocześnie nie taję, że uważam, za niedostateczną działalność żeńskiej koszykówki w budowie własnego zaplecza. Miasto Rybnik nie stać, bowiem na utrzymanie drużyny, która w 100% jest armią zaciężną. Zwłaszcza, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby zorganizować mistrzowskie szkolenie własnych wychowanek.