Powrót i odbudowa 1981 – 1984

Już jak napisałem w poprzednim rozdziale, po rezygnacji z prowadzenia grupy dziewcząt przez blisko rok czasu zajmowałem się trochę inną działalnością. Był to bardzo burzliwy okres w życiu Komendy Milicji w Rybniku a ja oprócz pracy w Wydziale Kryminalnym pełniłem społecznie funkcję I sekretarza POP przy Komendzie. Wspólnie z Janką Jankowską-Janik zorganizowaliśmy na sali gimnastycznej Komendy, zajęcia rekreacyjne dla kobiet z udziałem blisko 50 ćwiczących. Ponadto przy Teatrze Ziemi Rybnickiej zawiązałem „Rybnicki Klub Kolekcjonera”, w którym raz w tygodniu spotykali się hobbyści. Tak, więc nie narzekałem na brak zajęć.

W tym czasie koszykówka męska prowadzona przez Ryszarda Twardowskiego wskutek braku szkolenia zaplecza oraz konieczności pójścia do pracy oddelegowanych koszykarzy zaczęła się „sypać” i w 1981 roku Zarząd KS „ROW” zawiesił jej działalność.

Kilku starszych zawodników pragnących jeszcze grać ( Heniu Winiarski, Irek Pawliczek, Marek Kuna) zwróciło się do mnie z prośbą, aby na sali Komendy Milicji reaktywować treningi koszykarzy.

I tak w dniu 01.09.1981r. na pierwszym treningu na sali zjawili się Heniu Winiarski, Irek Pawlik, Janusz Kaczmarczyk, Florek Witala, Andrzej Kozyra, Marek Kuna, Leszek Żak, Kazik Lach, Gabryś Kuczera, Darek Gracz, Zbyszek Rekus, Jacek Dłucik.

W późniejszym terminie dołączyli do niech Stasiu Mańka, Mirek Salamon, Mirek Unis oraz bracia Michał i Grzegorz Kwaśny.

W prowadzeniu zajęć pomagał mi Tomek Pyszny, zaś po jakimś czasie włączył się również Rysiek Twardowski, któremu przekazałem seniorów a sam zająłem się odbudowaniem zaplecza. Bardzo energiczna akcja naborowa w szkołach podstawowych i średnich spowodowała, iż na Sali Komendy Milicji zjawiło się sporo wysokich chłopców szkół podstawowych i średnich. Dużym moim sukcesem było przekonanie nauczyciela wf w SP 5 mgr Mariana Kotyrbę, aby zrezygnował z piłki ręcznej na rzecz koszykówki. Był to bardzo solidny i zaangażowany nauczyciel, mający jednak zawsze swoje zdanie. Odtąd SP 5 stała się „kuźnią” koszykarzy, z której wywodzi się wielu wspaniałych graczy.

We wrześniu 1981 roku podjęli treningi uczniowie SP 5 – Adam Górnik, Piotr Otto, Adam Drobny, Bogdan Kuboń, Wojciech Draga, Tomasz Kotula, Piotr Płotczyk i Grzegorz Pogorzelczyk. Grzegorz (ur. 1966) był zawodnikiem, który miał olbrzymi talent „ do walki na tablicach” i gdyby Bozia dała mu lika centymetrów więcej mógłby zrobić w koszu karierę. Obecnie mieszka w Niemczech i jest cenionym trenerem bramkarzy w piłce nożnej. Współpracuje z rybnicką piłką nożną i od czasu do czasu odwiedza swojego trenera, co jest bardzo miłe. W ogóle to zagranicą obecnie przebywa wielu byłych koszykarzy i koszykarek, z których niewielu daje znać o sobie. Ze szkoły w Niedobczycach, w której uczył Jurek Pysz zwerbowałem do koszykówki kilku uzdolnionych chłopców z bardzo wysokim i utalentowanym Tomkiem Grzybkiem na czele (210 cm wzrostu) Tomek zrobił duże postępy i grał w reprezentacji Polski juniorów. Szkoda, że problemy zdrowotne nie pozwoliły mu zrobić karierę w reprezentacji Polski. Obecnie w jego ślady poszedł szyn Rafał, który jest mocnym punktem drużyny MKKS-u. Sam Tomek od kilku lat przebywa i pracuje w Stanach. Oprócz Tomka podjęli treningi: Jacek Jachym, Marek Romnuzga, Andrzej Poniczek – wszyscy z Niedobczyc.

Ze szkół rybnickich podjęli treningi Grzegorz Tomala, Wiesiek Nowak (szwagier znanego żużlowca Antka Skupnia) oraz wysoki i sprawny Adam Buczek (z SP2), który wyrósł na II ligowego gracza.

Kolejna grupa wysokich i uzdolnionych chłopców w roczniku 1968 trafiła na „milicyjną salę” w listopadzie 1981 roku. Byli to: Jarek Świercz, Grzegorz Mikuła, Wiesiek Dziubak, Zbyszek Iwan, Weis Andrzej i Kornel Fajkis.

Zarząd KS „ROW” wyraził zgodę na zgłoszenie zespołu seniorów do III ligi i prowadzony przez R. Twardowskiego zespół zajął wysokie III miejsce. Punkty dla drużyny w tym sezonie zdobyli: H.Winiarski 248, I.Pawliczek 262, J.Kaczmarczyk 240, M.Kuna 217, F.Witala 119, A.Kozyra 6, M.Michalik 83, M.Salamon 83, G.Kwaśny 3, L.Żak 38, A.Buczek 14, K.Lach 2, Z.Rekus 39, M.Unis 6, G.Kuczera 12, M.Kwaśny 41.

Do rozgrywek zgłoszono również zespół juniorów, który uplasował się na dalszym miejscu. Prowadzony przez cały czas bardzo energiczny nabór do klubu spowodował, iż na sali zjawili się kolejni uzdolnieni chłopcy z rocznika 1967 – 69. Byli to: Grzegorz Kupka, Rafał Adamczyk (obecny wiceprezes MKKS R-k), Piotr Androsz, Tomek Kaletka, Grzegorz Pietrek, Krzysztof Czech, Jarek Świsulski, Marek Kaczmarek (późniejszy reprezentant Polski juniorów), Jarek Sadowski (syn Jasia), Marek Morgała, Adam Materna, Andrzej Cieślik, Piotr Olejarczyk, Krzysztof Krejs, Leszek Koźlik.

I tak w dniu 29.07.1982 roku znalazłem się ponownie w Zawadzkim, gdzie zorganizowałem obóz sportowy dla ponad 20 osobowej grupy, w której w większości znaleźli się pozyskani do szkolenia chłopcy. Jedynie Tomek Grzybek i Adam Buczek pojechali na obóz z Tomkiem Służałkiem. Mieszkaliśmy w hotelu robotniczym zaś wyżywienie było w barze u nieocenionej pani Ludwigowej. Czytając te wspomnienia na pewno też będą pamiętali „ścianę płaczu”       w lasku w Zawadzkim oraz mocno gryzące komary i bąki. W moim dzienniku szkolenia       w dniu 30.05.82 znalazł się zapis:

 „ Do dnia dzisiejszego Zarząd Klubu ROW-u nie był w stanie sprecyzować warunków, na jakich ma działać sekcja koszykówki. Na dzień dzisiejszy w sekcji trenuje 40 zawodników o dobrych warunkach fizycznych”.

Istotnie po zawirowaniach związanych ze „stanem wojennym” na kopalniach trudniej było o etaty dla sportowców. Osobiście zajęcia z koszykarzami w latach 1981 – 82 prowadziłem społecznie. Uzyskałem zgodę Komendy Wojewódzkiej MO na dodatkowe zatrudnienie, jako nauczyciela wf. w Technikum Górniczym oraz prowadziłem płatne zajęcia w sekcji koszykówki MGKS-u, którego głównymi organizatorami byli Tadek Jarnecki wspólnie z p. Frankiem Fajkisem. Były to „złote lata” osiągnięć sportowych uczniów Technikum Górniczego, które wygrywało kilkakrotnie rywalizację o miano najbardziej usportowionej szkoły w województwie. Głównym „sprawcą” tych sukcesów był „kierownik katedry wf”      w Technikum Górniczym mgr Stefan Adamczyk jeden z najbardziej zasłużonych dla rybnickiego sportu ludzi. Oprócz niego w „Tyglu” uczyli również Michał Olszar, odpowiedzialny za lekkoatletykę, Ryszard Marion (późniejszy dyrektor ZSE-U), Andrzej Powązka (doskonały organizator). Grono pedagogiczne Technikum Górniczego było w zdecydowanej większości nastawiona b. pozytywnie do uczniów – sportowców z kolejnymi dyrektorami na czele, czyli p. Bujakiem, Ślusarzem, Wawrzyniakiem. Wyjątek stanowiła jedynie nauczycielka chemii p. Stabierska, która nie stosowała taryfy ulgowej. Doszło do tego, że Stefan Adamczyk pełniący funkcję I POP w Technikum „wezwał” p. Stabierską na egzekutywę. Niewiele to jedna dało i wielu dobrych sportowców a jednocześnie słabych „chemików” kończyło edukację na I klasie.

Ja osobiście miałem dobre układy z p. Stabierską prosząc ją zawsze, aby tak długo pytała, aż delikwent się nauczy. Byłem przez 3 lata wychowawcą klasy rocznika 1970 i było moim sukcesem, że w ciągu tych trzech lat udawało mi się przeprowadzić do IV klasy komplet. Była to bardzo udana klasa i mam b. miłe wspomnienia z tego okresu. Chodzili do niej zarówno koszykarze jak i siatkarze i lekkoatleci. Minęło już sporo czasu i nie pamiętam wszystkich podopiecznych, lecz część została w mojej pamięci. Między innymi chodzili do tej klasy Darek Luks późniejszy siatkarz I ligowego „Górnika” Radlin, mistrz Polski             w siatkówce plażowej a obecnie trener I Ligowych zespołów. Darek to wyjątkowo sympatyczna postać. Pochodził z Czerwionki ze szkółki piłkarskiej prowadzonej przez trenera Orszulika. Ze szkółki tej wyszli również: b. dobry piłkarz Piekarski (Podbeskidzie Bielsko) oraz I Ligowy siatkarz Witoszek. Darka przyjęto do klasy, jako koszykarza, lecz po pewnym czasie Stefan Adamczyk zaproponował mi, aby Darka „przerzucić do grupy siatkarzy, którą prowadził wspólnie z Tadeuszem Szostokiem w ramach „Górnika” Radlin. Wyraziłem zgodę i w ten sposób Darek wyrósł na wspaniałego siatkarza i trenera. Pamięta jednak do dziś o mnie, czego dowodem może być wiele widokówek, jakie mi przesyłał z obozów i zawodów.  Do tej klasy uczęszczał również niespełniony talent, jakim na pewno był Jacek Opiatowski, bardzo solidny i sumienny Janusz Kuźnik oraz Darek Predecki, który był reprezentantem Polski juniorów i zawodnikiem I Ligowego „Zagłębia” Sosnowiec. Pamiętam również Mariana Paskudę z Bogunic oraz Cieślika z Gaszowic, którzy trenowali lekkoatletykę. Część uczniów poszła w moje ślady i obecnie pracują w Policji jak Sobeczko i Mandrysz                    w Komisariacie w Gaszowicach. Mulowe i Cieśla w Czerwionce. 

 

W sezonie 1982/83  w dalszym ciągu prowadziłem dwie grupy szkoleniowe. W I grupie trenowali zawodnicy starsi grający w III Lidze. W grupie „kadetów” i „młodzików” trenowali i grali: G. Pogorzelczyk, P. Otto, J. Jackiewicz, W. Nowak, M. Romuzga, T. Grzybek, A. Górnik, A. Paniczek, Z. Iwan, A. Cieślik, R. Adamczyk, G. Kupka, K. Musioł, L. Koźlik, W. Dziubak, J. Świercz, P. Androsz, J. Adamczyk (syn słynnego działacza ROW-u),                   P. Olejarczyk, A. Materna, G. Mikłua, T. Kaletka, M. Kaczmarek. Była to silna i uzdolniona grupa, która liczyła się na Śląsku i w Polsce.

W dniu 18.03.1983 roku podjął treningi Ksawery Fojcik ( ur. 1968), który przeprowadził się do Rybnika z W-wie „Ksawer” to jedna z barwniejszych postaci rybnickiej koszykówki. Jako zawodnik potrafił zagrać doskonałe spotkania, miał też mecze b. kiepskie. Walnie przyczynił się przed laty do awansu „Unii Tarnów” do I Ligi. Był szkoleniowcem w naszym klubie awansując z zespołem do II Ligi. Niestety tak jak w grze, zbyt często miewał słabsze momenty. Jakiś czas temu działał w „Hawajskich Koszulach” w Żorach budując tam koszykówkę na bazie „steetbalowej” drużyny amatorów. Ilość klas sportowych, jakie powstały za jego kadencji, łączne otwarciem pierwszej w Polsce Szkoły Mistrzostwa Sportowego sytuuje  to Żory chyba w czołówce Polski w ilości klas sportowych. Cały czas zastanawiam się, w jaki sposób obecnie „zagospodarować Ksawera” tak, aby „wilk był syty i owca cała”.  Oprócz Ksawera w czerwcu 1983 roku podjął treningi ambitny Marcin Moskwa, który szybko dołączył do czołowych „kadetów”.

W lecie 1983 roku ponownie pojechaliśmy na obóz do Zawadzkiego. W czasie sprawdzenia w biegu na 300 m najlepsze wyniki uzyskali Wiesiek Nowak – 39,0 oraz Jacek Jachim 39,8. Najgorzej wypadli K. Fojcik – 52,0 i P. Androsz – 50,8.

W sezonie 1983/84 prowadziłem treningi roczników 1965 i młodszych. W m-cu mieliśmy przeciętnie 20 treningów zaś do najsolidniejszych należeli A. Buczek – 18, Marek Kaczmarek – 19, Ksawery Fojcik – 17, Jarek Adamczyk – 17, najgorzej wypadli G. Pogorzelczyk 3, Krzysztof Musioł – 6.

W styczniu 1984 roku dołączył do grupy jeden z najsolidniejszych zawodników Olek Czeranowski z Radlina. Od marca 1984 roku uruchomiłem drugą grupę szkoleniową z roczników, 1969 – 71 w której znaleźli się: Janusz Kuźnik z Leszczyn, Adam Gałeczka, Mirek Lewandowski, Kryspin Tomecki, Maciej Marek (obecnie doskonały chirurg – specjalista w klinice w Żorach), Janusz Pompa, Tomek Grzegorzyca i Robert Cieśla z Czerwionki, Marek Czekała, Krzysztof Kopczyński, Wojtek Maćkowiak, Szymon Ślosarek (obecnie podpora rybnickiej drogówki), Jacek Mioduszewski (również oficer Policji              w Żorach).

Na turnieju szkolnym siatkówki w Żorach „wyłowiłem” bardzo wysokiego Darka Predeckiego późniejszego reprezentanta Polski juniorów i I Ligowego „Zagłębia” Sosnowiec. Razem z nim podjął treningi Marek Bocheński, który kilka lat później w czasie lekcji  wf.          w Żorach zmarł nagle na tętniaka mózgu.

W marcu 1983 roku podjęli treningi bardzo uzdolnieni wychowankowie mgr Adama Płaczka z SP10 Jastrzębie Artur Olszanecki (208) i Adam Molski (207). Obaj byli później w Kadrze Polski Juniorów i grali w I Ligowych klubach.

W tym samym czasie pojawił się  na treningach Alek Pojda (syn znanego trenera siatkówki              i wybitnego wuefowca Pawła Pojdy). Gracz Roman Materna młodszy brat Adama.

Tak, więc na Sali Komendy Milicji trenowało sporo młodzieży, z których wielu zapowiadało się na bardzo wysokich graczy.

Treningi w tym okresie sprowadzały się w zasadzie do:

- kształtowania prawidłowych postaw techniki

-rozwoju cech motorycznych ze szczególnym uwzględnieniem rozwoju koordynacji ruchowej, szybkości, skoczności, gibkości i zwinności.

Taktyka w zasadzie była ograniczona do minimum.

W 1983 roku do Komendy Milicji w Rybniku przyjechali działacze „Wisły” Kraków i zaproponowali mi przejście na etat sportowy do Komendy Wojewódzkiej Milicji w Krakowie z równoczesnym oddelegowaniem do szkolenia koszykarzy na sali K-dy Milicji w Rybniku. „Wisła” chciała podpisać umowę z KS „ROW” na mocy, której miałbym prawo pierwokupu wychowanków „ROW”-u.

W tym czasie na Śląsku były już dwa I Ligowe kluby ( I Liga to obecnie ekstraklasa) „Zagłębie” Sosnowiec i „Bobry” Bytom. Prezesem i człowiekiem – orkiestrą, który wprowadził na wyżyny bytomską koszykówkę był Jasiu Stankowski, niestety przedwcześnie zmarły, wspaniały działacz sportowy. Z kolei w Sosnowcu trenerem, organizatorem, menegerem sportowym był mój przyjaciel – śląski trener wszechczasów – Tomek Służałek. Sądzę, że w moich wspomnieniach te nazwiska pojawią się niejednokrotnie, bowiem              w historii śląskiej i polskiej koszykówki znaczyli bardzo wiele. Kiedy działacze tych dwóch potężnych klubów dowiedzieli się, że „Wisła” Kraków pragnie w Rybniku zrobić swoją filię podjęli energiczne działania celem utworzenia w Rybniku niezależnej sekcji pod patronatem Katowickiej „Gwardii”. Ówczesny Prezes Woj. Federacji Spotu p. Julian Sobas zaproponował Komendantowi Woj. Milicji w Katowicach gen Jerzemu Grubie częściowe sfinansowanie działalności sekcji koszykówki „Gwardii” Katowice z siedzibą w Rybniku. Warunkiem było oddelegowanie mojej osoby do wyłącznej pracy w klubie.

I tak w 1984 roku powołano przy KKS „Gwardia” Katowice sekcję koszykówki z siedzibą     w Rybniku.  Podpisano porozumienie z KS „ROW”  Rybnik na mocy, którego przekazano do KS „ROW” najlepszych 5  kadetów i ustalono, że KS „ROW” będzie prowadził drużyny seniorów i juniorów.

Podsumowuje ten 3-letni okres mojej pracy za najważniejszą sprawę uważam odbudowanie zaplecza męskiej koszykówki. Szkolenie młodzieży w okresie rządów R. Twardowskiego zostało całkowicie zaniedbane. Musze podkreślić ogromną, pozytywną rolę kierownictwa Komendy Milicji w Rybniku z Komendantem Z. Miłoty i płk. Czechowskim na czele. Również pozostali milicjanci z sympatią odnosili się do ćwiczącej młodzieży, zwłaszcza, że część trenujących, to były ich dzieci. Kiedy przypominam sobie rok, 1999 kiedy to Komendant Policji Z. Kuczma podjął szykany względem trenującej młodzieży (uniemożliwienie wejścia na salę od strony ul. Jankowickiej) a następnie doprowadził do wyrzucenia koszykówki z sali Policji po 30 latach współpracy to zdaję sobie sprawę jak wiele zależy od różnego rodzaju układów. Na temat K-dtów Policji i Milicji mam nadzieję jeszcze więcej napisać zwłaszcza, iż obecnie w Komendzie w Rybniku pracuje ponad 20 moich wychowanków. Kolejny rozdział mych wspomnień będzie traktował o funkcjonowaniu klubu w ramach milicyjnego a następnie policyjnego stowarzyszenia, czyli zawierał będzie lata 1984-1994. Muszę jeszcze dodać, iż w 1983 roku zrezygnowałem z funkcji I Sekretarza Partii przy Komendzie Milicji w Rybniku i od tej port postanowiłem nigdzie nie uczestniczyć         w życiu politycznym „Mój czas minął – działałem w dobrej wierze, lecz w złej sprawie”.       Racja była po stronie obozu „Solidarności”.