Krótka historia sali gimnastycznej Komendy Policji w Rybniku

Obecna Komenda Policji w Rybniku została wybudowana w II połowie lat 60-tych z pieniędzy Zjednoczenia Węglowego. Była budowana pod nazwą Domu Górnika KWK „Chwałowice”. Głównym „sprawcą” wybudowania nowej Komendy Milicji był ówczesny Komendant ppłk. Euzebiusz Danecki doskonały organizator, który sylwetką, zachowaniem budził powszechny szacunek zarówno u samych milicjantów jak i zwykłych cywilów. Przystojny, szpakowaty o szerokich zainteresowaniach (muzyka, malarstwo) potrafił zjednać sobie zarówno władze partyjne, miejskie i górnicze. Jednym z budowniczych Komendy był inż. Wajerowski zaś główny majster nazywał się Bochenek. Właśnie ppłk E. Danecki podjął decyzję, aby przy budynku Komendy wybudować salę gimnastyczną K-dy w Rybniku, w tym czasie była najbardziej usportowioną K-dą w całym województwie zdecydowanie zwyciężając w Milicyjnych Spartakiadach. Posiadaliśmy silny zespół piłki nożnej, siatkówki, kolarzy oraz mieliśmy I miejsce w zawodach podnoszenia odważnika 17,5 kg. Osobiście byłem w tej konkurencji mistrzem Śląskiej Milicji. Ppłk. E.Danecki konsultował się zemną w sprawie Sali, bowiem projektanci z Gliwic zaprojektowali salę o rozmiarach 9 x 18 m. Powiedziałem dosłownie Komendantowi „To teraz pułkowniku musimy zamówić sobie kury, bo takie sale nazywamy kurnikami!”. Na drugi dzień po tej rozmowie Komendant jechał zemną do Gliwic do projektantów i udało się nam ich przekonać, żeby sala miała wymiary                  13 x 24 m, czyli można było grać w siatkówkę i od biedy w kosza. Przy Komendzie wybudowano areszty w kształcie rotundy, którą nazwano „Rotundą Św. Euzebiusza” od imienia autora wybudowania Komendy. Do czerwca 1966 roku pełniłem w Komendzie funkcje inspektora szkolenia i moje „nieprawymyślne” wystąpienie na zebraniu partyjnym, na którym wziąłem w obronę późniejszego Komendanta Zygmunta Miłotę, spowodowało, że karnie przeniesiono mnie do Wydziału Kryminalnego. Jednakże od samego początku oddania sali do użytku, w sali prowadziłem szkolenia z milicjantami oraz szkoliłem koszykarzy, ROW-u R-k. Sala gimnastyczna Komendy w Rybniku od samego początku do 1999 roku była kolebką rybnickiej koszykówki zarówno męskiej jak i żeńskiej.                       Z sali korzystali również wojskowi z pobliskiej Wojskowej Komendy Uzupełnień jak również Straż Pożarna oraz pobliskie szkoły (Liceum Ekonomiczne oraz LO I R-k). Bardzo chętnie na salę uczęszczali bezpośrednio po pracy milicjanci zatrudnieni w budynku K-dy. Najczęściej, grano w piłkę nożną oraz siatkówkę. Prowadzone były również rozgrywki pomiędzy Wydziałami, Komisariatem a nawet posterunkowymi. W zasadzie sala była wykorzystana od 800 do 2000. Sprzątanie sali odbywało się w godz. 600 do 800. Bardzo dobrze układała mi się współpraca z Komendantem ppłk. E. Daneckim, już nie tak dobrze z jego zastępcą Mieczysławem Majchrzakiem, co było wynikiem moich nie zawsze zgodnych „z linią partii” wystąpień na zebraniach partyjnych. Dzięki posiadaniu sali gimnastycznej nasza Komenda w Rybniku należała do najbardziej usportowionych jednostek w województwie zaś na szkoleniach z wf. obowiązkowo musieli ćwiczyć wszyscy milicjanci. Poziom sprawności fizycznej często u starszych milicjantów był bardzo kiepski i do dzisiaj pamiętam „wiszących na drabinkach” komendantów posterunków Gorzyckiego z Czerwionki, Borka z Suminy, czy Niedźwiedzia z Brzezia. Do jednych z najsolidniej przykładających się do ćwiczeń był posterunkowy z Komisariatu w Knurowie Ludwik Bińczuk, krępy o dużej sile fizycznej mężczyzna. Z jego osobą wiąże się wiele opowiastek w tym jedna związana z moja osobą. Otóż na ćwiczeniach uczyłem milicjantów chwytów obezwładniających, w których uczyłem dźwigni na staw łokciowy i nadgarstek. Bińczuk w czasie interwencji był właśnie zmuszony użyć takiego chwytu w wyniku, której złamał rękę w okolicach stawu łokciowego, awanturującemu się napastnikowi.  W czasie postępowanie wyjaśniającego powołał się właśnie na moje nauczenie chwytów. Z Ludwikiem Bińczukiem wiąże się wiele historii, które potrafił wspólnie opowiadać mój starszy współpracownik z Wydziału Kryminalnego por. Bronek Kraska.

Pracując w Wydziale Kryminalnym często wyjeżdżałem z ekipą dochodzeniową do dalszych miejscowości, w których dokonywano różnych przestępstw (zabójstwa, rozboje, włamania). Często nie mogłem zdążyć na treningi, które zaczynałem po godz. 1600 na sali gimnastycznej, K-dy. Telefonowałem do oficerów dyżurnych aby otworzyli drzwi prowadzące do sali od strony ul. Jankowickiej i chłopcy mogli już czekać spokojnie w szatni na powrót trenera. Na szczęście miałem zdyscyplinowaną grupę i nie było żadnych wydarzeń. Muszę zaznaczyć, że milicjanci a potem policjanci bardzo przyjaźnie odnosili się do ćwiczących dzieci, zwłaszcza, że spora ilość to były ich dzieci, łącznie z synem pełniącego w Komendzie ważną funkcję, kpt. Alojzego Ślosarka, którego syn Szymon b.dobrze grał w kosza i do tej pory jest podporą rybnickiej drogówki i reprezentacji K-dy w koszykówce.

Najlepszy okres w mojej działalności w sportowym życiu Komendy był w latach 1980 -89, kiedy Komendantami byli kolejno ppłk. Zygmunt Miłota, ppłk. B.Czechowski i H.Hanek. Właśnie w latach 80-tych na Sali Komendy wychowało się najwięcej reprezentantów Polski w koszykówce, bardzo prężnie działały milicyjne sekcje piłki nożnej i siatkówki. Dzięki zabiegom członka Zarządu Sekcji Koszykówki por. Henryka Hyły w Komendzie oddano do użytku bardzo dobrze wyposażoną siłownię wraz z sauną. Były to jednak już lata 90-te.  Trochę problemów z użytkowaniem sali było na początku lat 80-tych, zwłaszcza, kiedy wprowadzono stan wojenny. Na szczęście fakt, iż pełniłem w tym czasie funkcję I Sekretarza Partii w K-dzie oraz bardzo pozytywna postawa ppłk. Z. Miłoty pozwoliła na użytkowanie sali z pewnymi ograniczeniami w tym tak trudnym okresie. O ppłk. Zygmuncie Miłocie piszę sporo w swoich wspomnieniach, bowiem był członkiem Zarządu KS „ROW” Rybnik i gorącym kibicem żeńskiej koszykówki. Był zresztą przez koszykarki nazwany „Słoneczkiem” z racji tego, iż często się uśmiechał w ich obecności.

Tak jak już pisałem w latach 1979 – 1995 z sali gimnastycznej Komendy w bardzo szerokim stopniu korzystało rybnickie społeczeństwo (głownie szkoły i kluby). W latach 80-tych na sali ćwiczyła kilkudziesięcioosobowa grupa kobiet, którą prowadziła p. Janka Janik. Oczywiście w grupie były panie pracujące w Milicji, gorąco aktywizowane przez p. Urszulę Zajda.                  W latach dziewięćdziesiątych w godzinach wieczornych, na sali ćwiczyła grupa sportów walki, którą prowadził Jan Jasiewicz przy aktywnej pomocy kpt. Marka Wróbla. Sporo korzystali z tego faktu nasi policjanci zaś niektórzy do tej pory są wykładowcami w szkole Policji.  Mój związek z K-dą i salą gimnastyczną został przerwany w 1999 roku, kiedy Komendantem był Zdzisław Kuczma, którego nota bene, przyjmowałem na początku lat 80-tych do Milicji (pełniłem w tym czasie funkcję inspektora szkolenia). W zasadzie do dzisiaj nie wiem, czym się kierował Z. Kuczma dążąc do wyrzucenia koszykówki MKKS Rybnik z policyjnej sali, w której koszykówka działała, z korzyścią dla obu stron, przez blisko 30 lat. Nie miałem z nim żadnych osobistych zatargów zaś sam Kuczma był pozytywnie nastawiony do sportu. Zaczęły się szykany, nie pozwolono chłopcom wchodzić na salę przez wejście od ulicy Jankowickiej i musieli w grupie zbierać się przed dyżurką i dopiero w grupie mogli wejść na salę. Narażanie dzieci na widok wprowadzanych do Komendy pijaków, przestępców był nie do przyjęcia. Na moje pytanie, dlaczego nie można wchodzić od ul. Jankowickiej, Kuczma odparł, iż z przejścia widać podwórze K-dy a „to jest tajemnica”. Nastąpiły dalsze szykany, które zmusiły mnie do szukania innej bazy szkoleniowej. Napisaliśmy pismo do Prezydenta Miasta oraz do mego wychowanka pełniącego w tym czasie funkcję Marszałka Sejmu Śląskiego Jasia Olbrychta. Jednakże zarówno Miasto jak i Jasiu nie zdecydowali się poprzeć stronę Klubu i treningi musieliśmy przenieść do salki gimnastycznej nr 1.

Sala gimnastyczna K-dy Policji w tym czasie mocno zniszczyła i zdewastowana została zarówno sauna jak i siłownia. Do tego dopuszczono, że jedna szatnia pełniła rolę magazynku. Niestety w K-dzie zwyciężyło ”zupakowate” myślenie. Po roku 2000-czym z Sali przez jakiś czas korzystały w godzinach przedpołudniowych klasy sportowe gimnazjum nr 1 i 2                           w siatkówce chłopców i dziewcząt. W dalszym ciągu mieli do dyspozycji jedną szatnię!

W zasadzie nie wiem ile godzin na sali K-dy Policji, sali, która jest w centrum miasta i z powodzeniem mogłaby służyć zarówno Policji, Straży i innym instytucjom jest obecnie wykorzystywanych.

Dobrą wiadomością jest informacja o prowadzeniu remontu K-dy wraz z salą gimnastyczną, którą oddano do użytku z dwoma szatniami. Obecnie w K-dzie pracuje ponad 20 moich wychowanków i bardzo się cieszą, że mają dalsze warunki do rekreacji i podnoszenia fizycznej sprawności. Z tego, co się orientuję obecny K-dt ma szerokie zainteresowania i docenia w pełni rolę sportu i rekreacji w życiu policjanta. Życzę Jemu i wszystkim funkcjonariuszom

                                                                                    Zdrowia i Wszystkiego

                                                                                            Najlepszego

                                                                                        Andrzej Zygmunt

 

W załączeniu pismo w sprawie Sali z 1999 roku

 

P.S.

Szkoda tylko, że pomieszczenie dawnej „siłowni i sauny” zamieniono na magazyn i obecnie policjanci są pozbawieni możliwości ćwiczeń na „atlesie”.

                                                                                                                  A.Z.