Komunikat o błędzie

Deprecated function: The each() function is deprecated. This message will be suppressed on further calls w menu_set_active_trail() (linia 2404 z /home/it-system/ftp/andrzejzygmunt/includes/menu.inc).

1) Wybitni zawodnicy i zawodniczki

Wybitni zawodnicy i zawodniczki

1)  Justyn Węglorz  ur. 1958  olimpijczyk wielokrotny reprezentant Polski.

Justyn był przedstawicielem grupy zawodników tzw. „późnodojrzewających”. W wieku 16 lat kiedy chłopcy w zasadzie przestają szybko rosnąć Justyn miał 194 cm zaś w wieku 20 lat osiągnął 204 cm. Uczęszczał do SP-6, gdzie nauczycielem wf był Jasiu Nowobilski. Zaczął trenować 01.10.1971r.. Był bardzo pracowity i robił szybkie postępy. Cechowała go niesamowita waleczność i umiejętność bezbłędnego wykorzystania błędu przeciwnika  w obronie. Miał też bardzo potrzebną w koszykówce wrodzoną cechę jaką jest tzw. „wyczucie w czasie” potrzebne do „zbierania piłek z tablicy” i „czapowania”. Dosyć szybko decyzja Dyrektora Zjednoczenia PW został wraz z drugim kadrowiczem Edkiem Foreiterem przeniesiony do „Zagłębia” Sosnowiec, gdzie w pełni rozwinął się jego talent pod doskonałą opieką trenera Tomka Służałka. Z Justynem wiąże się zabawna anegdota. Otóż, kiedy uczęszczał do SP-6 wprost nienawidził lekcji języka rosyjskiego. Kiedyś zwrócił się do dyrektora szkoły p. Pielorza „dyrektorze jo wom ściepna te dwie tony węgla, lecz zwolnicie mnie z ruskiego”. Na marginesie trzeba dodać, że jako olimpijczyk występował na olimpiadzie w Moskwie. Z Justynem  do dnia dzisiejszego utrzymujemy kontakt i na bieżąco jestem informowany co słychać w sosnowieckim baskecie i jaka jest pogoda w Brennej. W grudniu 2013 roku w Dzienniku Zachodnim ukazał się obszerny artykuł „Od Węglorza do Olbrychta” w którym również umieściłem Justyna w swoim rankingu na I miejscu moich wychowanków.

2)  Kordian Korytek ur. 18.03.1975r.

Treningi podjął w dniu 27.02.86r. Już w marcu 1986 był na 12 treningach lecz nie został zakwalifikowany na letni obóz sportowy. Chodził do SP-11, gdzie uczył wf Czesiu Grzonka. Z początku nie należał do najpilniej trenujących zawodników i frekwencja na treningach była przeciętna. W wieku 15 lat Kordian mierzył już 205 cm wzrostu i był zawodnikiem o przeciętnej technice i sprawności ogólnej. Zainteresowała się jednak nim „Stal Bobrek” Bytom i jego szkoleniem zajął się trener Mardoń i Potępa. Właśnie w „Stali” nastąpiła olbrzymia metamorfoza Kordiana. Spoważniał, zmądrzał i solidnie trenował robiąc szybkie postępy. Rywalizując z czołowym centrem Polski Heniem Wardachem (205 cm) okrzepł i po kilku latach stał się jednym z najlepszych środkowych w Polsce. Grał przez wiele lat  w czołowych klubach w Polsce i Francji. Pod koniec kariery jeszcze powołał go trener Urlep do reprezentacji i grał w mistrzostwach Europy. Cały czas miałem kontakt z jego rodziną, bowiem jego siostra Edyta wyszła za mąż za Rafała Adamczyka również mego wychowanka. Właśnie pociechy Edyty  - Michał i Olek kontynuowali koszykarskie tradycje rodziny Korytków lecz bez większych rezultatów. Od kilku kat Kordian jest w zarządzie MKKS Rybni, lecz nie widzę aby był cokolwiek aktywny. Ostatnio zasłynął z „akcji” w telewizji oraz kandydowaniem do Sejmu z partii „Nowoczesna”.

3)  Mirka Sidorowicz – Pabijarz ps. „Pipi” ur. 16.09.1964r.

Mirka uczęszczała do SP-6 W-w, gdzie nauczycielką była p. Irena Wahole. N a treningi zgłosiła się w styczniu 1977 roku i od samego początku trenowała b. pilnie. W styczniu 1977 roku była obecna na 14 treningach czyli na wszystkich jakie miała jej grupa  naborowa. Leworęczna o bardzo  dobrej motoryce  robiła bardzo duże postępy. Grupa dziewcząt z roczników 1963 - 64 należała do najlepszych w Polsce i Mirka razem z wysoką Reginą Kwak 9186 cm) szybko znalazła się w szkoleniu centralnym. Grając w I Lidze w KS „ROW” została powołana do reprezentacji Polski seniorek. Z  KS„ROW” przeszła do „Ślęży” Wrocław by następnie wyjechać do Francji. Była dziewczyną b. żywą i niekiedy nieprzewidywalną i stąd ps. „Pipi”. Z przykrością muszę stwierdzić, że ani razu nie pamiętała o trenerze u którego nauczyła się podstaw koszykówki i do dnia dzisiejszego nie skontaktowała się zemną. Mieszka podobno we Francji zaś jej córka była w juniorskich kadrach tego kraju.

4)   Marcin Sroka  ur. 1981 – chyba najbardziej waleczny zawodnik w historii rybnickiej koszykówki.

Treningi zaczął 23.03.1995r. będąc uczniem VII klasy SP-4 w Czerwionce. Informację o sprawnym, wysokim chłopcu z Czerwionki otrzymałem od trenującego Łukasza Żyły  z Leszczyn. Po rozmowie z rodzicami Marcin zjawił się na Sali K-dy Policji i od pierwszych zajęć robił błyskawiczne postępy. Silny, sprawny i niesamowicie waleczny już po kilku miesiącach „przeskoczył” trenujących już kilka lat rówieśników. Marcin ma wspaniałych rodziców, którzy mocno go wspierali w jego karierze. Szybko awansował do grupy seniorów i w wieku 16 lat był silnym punktem III Ligowej drużyny prowadzonej przez Czesia Grzonkę. Jednakże dalszy rozwój Marcin w dużej mierze zawdzięcza dr. Ryszardowi Poznańskiemu, który w tym czasie był trenerem w Rudzie Śl. I jednocześnie opiekował się Młodzieżową Kadrą Polski. Na moją prośbę R.Poznański zgodził się przetestować Marcina na turnieju Kadr Młodzieży w Czechach. Debiut wypadł bardzo dobrze i działacze z Rudy Śl. Rozpoczęli rozmowy w sprawie przekazania Marcina do I Ligowej „Pogoni” Ruda Śl. Za wyszkolenie Marcina otrzymaliśmy z „Rudy” ponad 50.000zł. z których 20% o9trzymali trenerzy czyli Czesiu i niżej podpisany. Potem kariera Marcina nabrała rozpędu i został powołany do Kadry Polski seniorów. Gra już na ekstraklasowych parkietach kilkanaście lat i ani trochę nie stracił na sprawności i waleczności. Obecnie jest podstawowym graczem „Stali” Ostrów i od czasu do czasu odwiedza swego trenera – wychowawcę, a nawet pochwalił mnie w czasie wywiadu w telewizji.

5)  Aldona Morawiec  ur. 1992 – obecna reprezentantka Polski seniorek.

To że Aldona gra tak dobrze w kosza, ma głównie do zawdzięczenia mgr Marcinowi Kowalczykowi nauczycielowi wf w SP-18 R-k. Kol. Marcin przywoził na treningi swoich chłopców i w dniu 04.11.2004 roku przywiózł na trening dwie dziewczynki: Aldonę Morawiec i Paulinę Mycio prosząc aby je przyjąć do klubu. Wyraziłem zgodę i od tej pory obie trenowały i grały w towarzyskich turniejach razem z chłopcami z roczników 1993 – 94. Waleczna Paulina i wysoka Aldona od samego początku dawały sobie radę rywalizując z chłopakami. Robiły b. duże postępy i już w lutym 2005 roku pojechały na obóz                                  w Cieszynie. W czerwcu razem z M.Kowalczykiem pojechały na sprawdzian do Kadry Makroregionu, gdzie obie wypadły znakomicie. Od września podjęły naukę w klasie sportowej sekcji żeńskiej RMKS R-k. Moje zasługi sprowadzają się do nauczania Aldony koszykarskiego alfabetu. Potem jej szkoleniowcem był kol. Wojtek Pierchała trener RMKS i dalsza edukacja w SMS Łomianki. Waleczna Paulinka postawiła na naukę i obecnie jest szczęśliwą mężatką. Z Aldoną, która obecnie gra w Siedlcach mam kontakt telefoniczny i jestem dumny z jej występów w reprezentacji Polski.

6)  Mirosław  Frankowski rocznik 1974.

Mirek uczęszczał do SP-11 w Jastrzębiu gdzie uczył doskonały wuefowiec Piotr Sękowski.  W tym czasie organizowałem turnieje koszykówki dziecięcej w Sali K-dy policji na które przyjeżdżały szkoły z Jastrzębia. I tak właśnie w dniu 07.06.1985 roku na turnieju pojawił się 11 letni Mirek. Mirek należał do najbardziej pracowitych i najsolidniejszych z moich wychowanków. Był bardzo dobrym uczniem i jego świadectwa były zawsze z czerwonym paskiem. W 1986r. zwyciężył w plebiscycie na najsolidniej trenującego zawodnika średnia jego miesięczna frekwencja wynosiła 18 treningów a przecież dojeżdżał z Jastrzębia. Motorycznie był bardzo dobry, nieco gorzej było z walecznością, lecz te braki nadrabiał niesamowicie solidną pracą. W turnieju w Sopocie w którym brał udział z drużyną SP-5 prowadzoną przez Mariana Kotyrba został wybrany najlepiej technicznie zaawansowanym graczem.  Kiedy rybnicka koszykówka zaczęła się sypać został „sprzedany” przez działaczy Katowickiego „Policyjnego” KS do Rudy Śl. Co było powodem oderwania się rybnickiej koszykówki od Katowic. Mirek grając zawodowo w koszykówkę ukończył stacjonarne studia ekonomiczne w K-cach. Był brany pod uwagę do gry w I reprezentacji Polski lecz kontuzja barku doznania na meczu I ligi w barwach „Pogoni” Ruda Śl. Przekreśliła te plany. Karierę zawodniczą zakończył grając w MKKS Rybnik. Obecnie jest pracownikiem UM w R-u. Pamiętam doskonale wspaniałych rodziców Mirka, z którymi miałem bardzo dobry kontakt. Próbowałem jakoś czas temu Mirka namówić do działalności w klubie – niestety nie dał się przekonać i obecnie jedynie kibicuje naszym drużynom. Ma córkę która gra w siatkówkę.

7)  Adam Rener ur. 1973 roku – jeden z najlepszych rozgrywających w historii rybnickiego basketu. Wychowanek SP-5 R-k od samego początku wyróżniał się doskonałą koordynacją i widzeniem obwodowym. Powołany razem z Wojtkiem Kukuczką i Mirkiem Frankowskim do reprezentacji Polski juniorów. Jego rozwój utrwalił się w czasie gry w II Lidze w „Baildonie” gdzie występował razem z Mirkiem. Był brany pod uwagę w II reprezentacji Polski seniorów. Moim zdaniem, gdyby w pewnym okresie czasu poprawił motorykę, to byłby pewnym graczem ekstraklasy. Karierę zakończył grając w MKKS-ie, jednak podjął pracę jako szkoleniowiec u boku Mirosława Orczyka i Kazika Mikołajca w żeńskiej koszykówce. Wiernym kibicem koszykówki jest tata Adama, szkoda że zbyt wcześnie odeszła jego mama. Z Adamem spotykamy się na bieżąco i mam nadzieję, że zostanie przez rybnickich działaczy właściwie wykorzystana, jego wiedza, praktyka i doświadczenie.

8)  Beata Grzesik – Dziurdzia ur. 1963r.

Beata była kolejną wychowanką rybnickiej koszykówki, która grała w reprezentacji Polski. Razem z Lidką Malinowską była wychowanka Jasia Litwina nauczyciela wf w SP-5 W-w. Obie zaczęły trenować u mnie nieco później niż pozostałe dziewczyny z roczników 1963 -64 (Wojerowska, Kowolik, Pleszewska, Janosz, Sidorowicz, Kwak), które grały w reprezentacji Polski kadetek. Beata i Lidka robiły duże postępy i b. szybka dołączyły do grupy dziewcząt trenujących już u Czesia Grzonki. Muszę oddać honor Czesiowi i pochwalić go iż talent Beaty i Lidki potrafił w pełni rozwinąć i zrobił z nich I Ligowe zawodniczki. Potem Beata wylądowała w „Wiśle” Kraków i w tym czasie była w reprezentacji Polski. Wyszła za mąż za koszykarza z Wodzisławia Dziurdzię i niedługo potem wyjechali oboje do Niemiec. Beata była jedną z najładniejszych moich wychowanek.

9)  Grażyna Kuboń – Szulik  ur. 1960r.

W zasadzie zastanawiałem się, gdzie umieścić Grażynę – czy wśród najwybitniejszych wychowanek zawodniczek? czy też wśród wychowanek z których życiowych dokonań jestem dumny. Bowiem Grażyna sytuuje się doskonale w obu kategoriach. Grażyna była wychowanką wspaniałej wuefistki z SP-5 Marysi Gajdy, o której piszę również w moich wspomnieniach. Na pierwszych zajęciach w dniu 04.09.1974 roku Grażyna wyróżniała się b. dobrą  sprawnością ogólną i średnią techniką. Jest dziewczyną – kobietą z mocnym charakterem. Wychowywana jedynie przez mamę Ewę od samego początku należała do najsolidniej trenujących dziewcząt. W przeszłości uprawiała lekkoatletykę i szermierkę co miało duży wpływ na jej motyrykę. Razem z młodszą o rok Mirką Warmuzek robiły duże postępy i w zasadzie po 2 latach treningu na Śląsku, Rybnik wygrywał wszystko w żeńskiej koszykówce. Po maturze Grażyna podjęła studia na AWF w K-cach i w tym czasie grała w drużynie dr. Tadka Hucińskiego, który ustawiał ją głównie w obronie. Po studiach wróciła do R-ka i tam była pierwszoplanową zawodniczką w I Ligowej drużynie ROW-u. Podjęła pracę w II LO R-k i uczy w tej szkole do dnia dzisiejszego. Jednocześnie od lat pracuje w ZMSZS i kilka lat temu została wybrana Prezesem Rybnickiego Szkolnego Związku. Jednocześnie aktywnie działa w Śląskim Związku Koszykówki, gdzie od dwóch kadencji sprawuje funkcję Wiceprezesa. Ze swoich obowiązków wywiązuje się wspaniale, bowiem wszystko w swoim życiu potrafi znakomicie poukładać i jest tytanem pracy. Należy do moich najbardziej ulubionych wychowanek mimo iż niejednokrotnie mieliśmy odmienne zdania. Jest żoną trenera koszykówki Grzegorza Szulika i jednocześnie teściową czołowego koszykarza MKKS Adama Białdygi.

 

10)  Marcin Kosiński vel Ivo Kitzinger ur. 1985r.

Bardzo barwna postać polskiej koszykówki. Marcina „wyciągnąłem” do koszykówki z wojewódzkich zawodów szkół podstawowych, które odbywały się w SP-5 R-k. Marcin grał wraz z bratem w drużynie reprezentacji Racibórz. Od razu dostrzegłem w nim bardzo duże uzdolnienia i nawiązałem kontakt z jego mamą Elżbietą. W zasadzie Marcin bardzo dużo zawdzięcza mamie, która kierowała jego karierą. Marcin podjął treningi w mojej grupie w dniu 04.07.1997r. Robił bardzo duże postępy i po upływie półtora roku przekazałem go do dalszego szkolenia w grupie bardziej zaawansowanej prowadzonej przez Ksawera Fojcika. Grał w drużynie Kadetów, której był czołowym zawodnikiem na Mistrzostwach Polski. Tam został dostrzeżony przez działaczy „Śląska” Wrocław i zwrócił się z prośbą o zwolnienie do tego klubu. Nie robiłem przeszkód, aby mógł dalej się rozwijać i wyraziłem zgodę na „wypożyczenia”.  Marcin był bardzo pracowitym i samodzielnym chłopcem i we Wrocławiu zrobił kolejny krok do przodu. Potem grał już jako wypożyczony gracz w Tarnowie i Gdańsku. W 2005 roku Zarząd PZKosz w którym działał już obecny Prezes Bachański zrobił „duży przekręt”. Po prostu bez ostrzeżenia przyjęli punkt regulaminu zmiany barw klubowych, który pozbawił wychowanków wszystkie kluby, które „wypożyczały” swoich zawodników dłużej niż dwa lata. Marcin był na „wypożyczeniu” blisko 5 lat  i „za darmo” przeszedł do klubu z Gdańska. Grając w „Lidze” miał bardzo dobre występy i został powołany do reprezentacji Polski seniorów. Nie mam z nim kontaktu od lat i tylko z prasy dowiadywałem się o jego wzlotach i upadkach. Jedynie mam telefoniczny kontakt z jego mamą p. Elą, która prowadzi sklep w Raciborzu i której moim zdaniem Marcin zawdzięcza bardzo dużo. Jest b. zdolnym zawodnikiem i mam nadzieje, że znajdzie właściwe miejsce w swoim życiu.

Przyjaciele rybnickiej koszykówki

(lata 1962 – 1994)

Część I

W jednym z najważniejszych rozdziałów moich „Wspomnień” czyli „Ludziach rybnickiego basketu” nie może zabraknąć nazwisk i dokonań osób, które od lat sześćdziesiątych ub. wieku brały aktywny udział w budowaniu rybnickiej koszykówki. Należą do nich działacze społeczni oraz biznesmeni, prezesi, przedsiębiorcy którzy w różny sposób pomagali i dalej pomagają w rozwoju koszykówki w R-ku. Zastanawiałem się w jakiej kolejności ich wymieniać, bowiem ich wkład był bardzo zróżnicowany. Doszedłem do wniosku, że wymienię  ich w kolejności lat ich współpracy z rybnicką koszykówką. Z góry zastrzegam, że są to moje subiektywne odczucia i przepraszam jeśli kogoś pominę lub nie docenię. Większość nazwisk przewinęła się w moich „Wspomnieniach” lecz uważam, że w pełni zasługują aby w osobnym rozdziale jeszcze raz podkreślić ich pełne poświęcenie  i zaangażowanie uczestnictwa w budowie rybnickiego basketu.

 

1)  Rudolf Zolich główny dyspozytor rybnickiego „Transgóru”. Był opiekunem sekcji koszykówki „ROW” w latach 1966 - 80. Bardzo dobry organizator, który zaangażował do działań swoich współpracowników i efektem jego działalności był awans koszykarzy do II Ligi. W moich „Wspomnieniach podkreśliłem że szkoda, iż nasze „twarde charaktery” nie znalazły porozumienia i na pewnym etapie nasze drogi się rozeszły.

 

2 – 5) Karol Drewniok, Jerzy Gajda, Tadeusz Nowak, Brunon Łukaszek.

Byli to pracownicy „Transgóru” których p. Zolich z powodzeniem zaktywizował do działania w rybnickiej koszykówce. Karol Drewniok był najlepszym „sędzią stolikowym” na Śląsku i długie lata działał w śląskiej koszykówce. Tadeusz Nowak były kolarz prywatnie teść znanego żużlowca Antka Skupnia wspólnie z p. Łukaszkiem przez lata działali w męskiej koszykówce podobnie jak Jurek Gajda, który zdobył uprawnienia sędziowskie. Jurek Gajda ma olbrzymie zasługi przy awansie drużyny ROW-u do II Ligi.

 

6) Tadeusz Jończyk – mój serdeczny przyjaciel już od przedszkola, prawnik od lat związany   z górnictwem. Były koszykarz ROW-u i AZS Wrocław. Zasługi Tadeusza dla rybnickiej koszykówki są ogromne. Współpracował z R.Zolichem , by w 1974 roku włączyć się bardzo aktywnie do budowy żeńskiej sekcji ROW-u. W kolejnych latach już jako dyrektor ds. pracowniczych  KWK ZMP wspólnie z Jasiem Gandorem opiekował się męską sekcją koszykówki „ROW” która w latach osiemdziesiątych ponownie awansowała do II Ligi   (trener Cz.Grzonka). Pomagał aktywnie również w koszykówce MKKS-u będąc dyrektorem w Rybnickiej Spółce Węglowej.

 

7 – 9)  Stanisław Skulski, Jan Piechota, Andrzej Machura.

Byli to dyrektorzy RZWM Silesia (S.Skulski) oraz KWK „Jankowice” które to zakłady opiekowały się rybnicką żeńską koszykówką. W szczególności chciałem podkreślić zasługi   p. Andrzeja Machury, który przez lata osiemdziesiąte „dowodził” wspólnie ze Zbyszkiem Chwasktkiem żeńskim basketem. Sądzę, że historię żeńskiej koszykówki w Rybniku w latach 1980 – 2000 z powodzeniem mogłoby opisać grupa pod przewodnictwem Zbyszka Chwastka i Gabrysi Wistuby.

 

10)  Irka Frydrychowicz była zawodniczka MKS Zabrze, ROW R-k i moją główna pomocnicą w okresie budowania żeńskiej koszykówki. W zasadzie od 1974 roku spotykamy się dwa razy w roku z okazji naszych urodzin. Obecnie Irka jest za zasłużonej emeryturze.

 

11)  Zbyszek Chwastek -  nie zawsze mieliśmy „wspólne zdanie” lecz w pełni doceniam olbrzymie zasługi Zbyszka w budowie żeńskiej koszykówki w latach 80-tych wspólnie z Czesiem Grzonką i Grzegorzem Palionem. W moim rankingu działaczy sportowych jest b. wysoko, chociaż uważam, że zbyt szybko wycofał się na stanowisko komentatora życia sportowego (i nie tylko) w naszym mieście. Czytam jego trafne komentarze na „facebooku”.

 

12) Grzegorz Palion  -  współpracownik Zbyszka Chwastka, mój wychowanek, piszę o nim we „Wspomnieniach” opisuję zabawny epizod z obozu na Mazurach. Niestety odszedł od nas w b. młodym wieku.

 

13)  Jasiu Gandor

Nazwisko Jasia w moich „Wspomnieniach” przewija się wiele razy bowiem jego zasługi dla rybnickiej, żorskiej, śląskiej i polskiej koszykówki są olbrzymie. W szczególności Jasiu działał aktywnie w latach osiemdziesiątych w budowie męskiej koszykówki w ROW-ie, potem uczestniczył aktywnie w pracach nad rozwojem żeńskiej koszykówki w Rybniku i męskiej w Żorach. Jest znanym i cenionym sędzią koszykówki na Śląsku i w Polsce. W jego ślady z powodzeniem poszły jego dzieci Gosia i Marcin, którzy są Ligowymi sędziami. A wszystko się zaczęło w latach sześćdziesiątych ub. wieku, kiedy Jasia „wypatrzyłem”  na meczu szkolnym piłki ręcznej na boisku „Ryfamy”.

 

14 – 15)  Klara i Adolf Winklerowie

Starsze małżeństwo z Chwałowic, którego syn Janusz (ur. 1957) trenował w klubie. Piszę o nich w moich „Wspomnieniach” bowiem starsi zawodnicy i zawodniczki na pewno pamiętają ich jak krzątali się w gabinecie i korytarzu sali gimnastycznej K-dy Milicji gotując aromatyczną herbatę po treningach. Byli również z nami na obozach w Inowrocławiu i Zawadzkim.

 

16 – 1)7  Karina Galicz i Bożena Makowska

Wspaniały duet, który przez wiele lat pomagał mi zarówno na treningach jak i na obozach sportowych w latach osiemdziesiątych. Karina na obozach miała za zadanie uczyć chłopców tańców dyskotekowych zaś Bożena jako była ligowa zawodniczka z powodzeniem potrafiła doskonale szkolić podstawy koszykówki. Obecnie obie przebywają w Niemczech.

 

18) Mieczysław Adamczyk – rybnicki biznesmen, który prowadził kurzą farmę. Bardzo aktywnie współpracował z rybnicką koszykówką szczególnie w latach osiemdziesiątych sponsorując nagrody na turnieje koszykówki dziecięcej, Rynek-Basket oraz RALK.

 

19)  Zofia Marcinek – pracownica K-dy Policji w Rybniku. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych była społecznym sekretarzem sekcji koszykówki. Bardzo sumienna wniosła duży wkład w funkcjonowanie koszykówki w naszym mieście.

 

20) Andrzej Musioł – bardzo solidny i sprawny organizacyjnie działacz sportowy, który bardzo aktywnie działał w koszykówce męskiej ROW-u R-k w latach osiemdziesiątych. Ożenił się z p. Marylą długoletnią pracownicą sekretariatu KS „ROW”. Jest to wyjątkowo sympatyczne małżeństwo, którego pasją są wycieczki w góry i rajdy rowerowe. Mam zaszczyt się z nimi przyjaźnić.

 

21 – 23)   Dr. Antoni Kozieł, Marek Wróbel, Zbigniew Głowacki.

Te trzy nazwiska to działacze KS „Gwardia”. Dr. Antoni Kozieł były koszykarz AZS Gliwice i tato dwóch wspaniałych koszykarzy Bartka i Maćka ma olbrzymie zasługi w okresie funkcjonowania klubu gwardyjskiego  oraz utworzeniu rybnickiego klubu MKKS „Rybnik”. Kol. Zbyszek Głowacki i Marek Wróbel swoją działalnością przyczynili się walnie do uratowania koszykówki w Rybniku po wyjściu ze struktur Policyjnego KS Katowice.

 

24)  Ppłk Zygmunt Miłota

W swoich „Wspomnieniach” nazwisko Zygmunta Miłoty jest wspomniane wielokrotnie. Był bardzo zaangażowanym działaczem sportowym i koszykówka (w szczególności żeńska) zawdzięcza mu bardzo dużo. Już będąc na emeryturze bardzo żywo interesował  się sytuacją w rybnickim sporcie a koszykówce w szczególności. Byłem u niego w maju 2016 roku. Miesiąc później otrzymałem wiadomość o jego nagłej śmierci w  wieku 79 lat.

 

25)  Henryk Winiarski

Wyjątkowo sympatyczna postać, bardzo lubiana w rybnickiej i śląskiej koszykówce. O Heniu – koszykarzu piszę wcześniej w swoich „Wspomnieniach” lecz muszę również podkreślić jego zasługi w szkoleniu młodych koszykarzy w ośrodku „Żory” w latach osiemdziesiątych. To spod jego ręki wyszedł Marek Budzik obecny I Ligowy sędzia siatkówki pracujący aktualnie w Policji. Niestety Heniu zmarł w wieku 44 lat z powodu niewydolności serca.

 

26 – 29)  Adam Płaczek, Piotr Sękowski, Czesiu Kondraszuk, Florek Witala.

Są to „społeczni” instruktorzy którzy prowadzili grupy szkoleniowe i drużyny „młodzików” w ośrodkach w Jastrzębiu (Płaczek, Sękowski) Wodzisławiu (Czesiu) Czerwionce (Florek). Piszę o nich szerzej w swoich „Wspomnieniach” a w szczególności o ikonie sportu młodzieżowego w Jastrzębiu jaką jest niewątpliwie Adam Płaczek.

 

W tej części opisałem pokrótce wszystkie osoby, które współpracowały zemną w latach 1962 – 1994 czyli do momentu założenia MKKS Rybnik. Obecnie przygotowuje się do napisania kolejnego rozdziału moich „Wspomnień” czyli lat 1994 – 2006 w których jedną z czołowych postaci był obecny dyrektor sportowy MKKS Piotr Majza czyli krótko mówiąc ciąg dalszy nastąpi!