„Rybnicka piłka nożna w oczach trenera koszykówki”.

Na wstępie chciałem zaznaczyć, że nigdy nie trenowałem wyczynowo piłki nożnej i jedynie będąc pracownikiem Wydziału Kryminalnego Komendy Milicji w Rybniku, grałem, jako obrońca w drużynie reprezentacji K-dy w Rybniku. Pamiętam taki epizod, kiedy dano mi pod opiekę byłego I ligowego gracza o nazwisku Skiba (później spotkałem się z nim, kiedy był już Komendantem Milicji w Gliwicach). Skiba po prostu ośmieszył mnie dwukrotnie mijając mnie dryblingiem i strzelając dwie bramki. Pracując jednak, jako trener koszykówki w RKS-ie i ROW-ie miałem na bieżąco kontakt z rybnicką piłką nożną a w szczególności z piłką dziecięco-młodzieżową, bowiem uzdolnieni ruchowo chłopcy, których poszukiwałem do kosza, często byli już „zajęci” przez „kopaną”. Miałem też sporo kolegów, którzy trenowali u trenera Klimczyńskiego w RKS-ie. Jednym z nich był Gerard Grabowski bardzo sprawny i zdolny piłkarz, który później był masażystą w „ROW”-ie. W latach 60-tych po połączeniu, RKS-u z „Górnikiem” Chwałowice piłką nożną opiekowała się KWK „Chwałowice”, której dyrektor p. Tadeusz Oczko był wielkim fanem futbolu. Jego prawą ręką w kompletowaniu składu byli: p. Sowada – właściciel warsztatu samochodowego oraz p. Frydecki wspaniały działacz ojciec piłkarza ROW-u Andrzeja. Na moje szczęście rybnicka piłka nożna nie przykładała zbyt wiele wagi do szkolenia własnych wychowanków, lecz bazowała głównie na sprowadzaniu już dobrze wyszkolonych graczy. Był okres, kiedy barwy ROW-u reprezentowała grupa piłkarzy „Ruchu” Chorzów z trenerem Wieczorkiem, kierownikiem sekcji p. Spandlem na czele. Ale też, „ROW” grał w I Lidze! Jednym z piłkarzy ROW-u był Eugeniusz Lerch. Z „Hutnika” Kraków sprowadzono bardzo dobrego obrońcę p. Golę. Drużynie ROW-u zaczęły kibicować Paruszowiec i Piaski, kiedy na boisku przy ul. Gliwickiej pojawił się Emil Szymura wychowanek „Bajcy”. Z „Beaty” pochodził bardzo dobry napastnik Szulik. Były to bardzo dobre czasy dla rybnickiej piłki nożnej i całego „ROW”-u. Był pewien krótki okres czasu, kiedy w Rybniku zaczęto fachowo szkolić młodzież. Wiązało się to z zaangażowaniem jednego z najlepszych w Polsce trenerów młodzieży p. Kulika. Zaraz poczułem dużą konkurencję w poszukiwaniu uzdolnionych chłopców. Na moje szczęście p. Kulik w Rybniku szkolił krótko i przeniósł się do Jastrzębia, gdzie zbudował potęgę jastrzębskiej piłki dziecięco-młodzieżowej, gdzie wychował się między innymi Glik. Obecnie jego dzieło z powodzeniem kontynuuje rybniczanin z pochodzenia p. Papierok.

Na dzień dzisiejszy w Rybniku jest sporo ośrodków szkolenia dzieci i młodzieży z wiodącym klubem RKP na czele. Ponadto od kilkunastu lat szkolenie na poziomie gimnazjum oparte jest o Szkołę Mistrzostwa Sportowego, którą zorganizował doskonały organizator, jakim jest poseł p. Grzegorz Janik. Obecnie dyrektorem SMS-u jest p. Piotr Kaszyca, którego miałem okazję poznać i wiele spraw przedyskutować i mogę stwierdzić, że jest to właściwy człowiek na tym stanowisku. Obecnie coraz lepiej pracują szkoleniowcy RKP pod kierownictwem p. Jaszczuka i boiska przy ul. Gliwickiej jak nigdy zapełnione są przez grupy dzieci.                      Jest jednak pewien problem, z którym borykają się dyscypliny sportu tak szeroko szkolące w tym również w Rybniku dżudo (blisko 300 dzieci!). Otóż na boiska i maty trafiają dzieci z rodzin, których stać na opłacenie składki członkowskiej (niekiedy niemałej!) Oraz co jest może trudniejsze dowiezieniem dziecka na zajęcia. Na pewno zajęcia te spełniają olbrzymią i wysoce pożyteczną rolę w usprawnianiu naszych pociech, lecz nie zawsze uczestniczą w nich wybitnie uzdolnione ruchowo jednostki, które mają szanse osiągnąć wyczynowy poziom. Tutaj moim zdaniem nic nie zastąpi dobrze prowadzonych atrakcyjnych zajęć wf.              W szkołach szczególnie w klasach I – III, czyli „złotym wiekiem rozwoju motoryczności dżuda!”. Bardzo optymistyczny jest fakt, że w II Ligowym zespole ROW-u coraz większą rolę odgrywają wychowankowie wywodzący się ze sportowego Gimnazjum. Widzę też kilka mankamentów, które moim zdaniem należy poprawić. Po pierwsze trzeba doprowadzić do sytuacji, aby wszystkie rybnickie kluby swych najzdolniejszych wychowanków kierowały do SMS-u gdzie są najlepsze warunki treningowe. Oczywiście trzeba sprawę ewentualnych transferów rozwiązywać, aby wszyscy byli zadowoleni. Nie do przyjęcia są fakty, iż uzdolnieni chłopcy R-ka przenoszą się do klubów spoza Rybnika. Należy też przeprowadzić szczegółową analizę efektów szkoleniowych poszczególnych trenerów szkolących zarówno w RKP jak i SMS-ie. W przeszłości w Czerwionce klasę sportową prowadził trener Orszulik. Z tej jednej klasy doskonale prowadzonej pod kątem sprawności ogólnej wyszli trzej znakomici sportowcy: Darek Luks pierwszoligowy siatkarz i trener wysokiej klasy (obecnie prowadzi, KS Valley), Piekarski – znakomity piłkarz grający w przeszłości w „Podbeskidziu” oraz Witoszek – I Ligowy siatkarz grający lata w Radlinie. Trenerów szkolących młodzież musimy rozliczać nie z efektów zespołowych, lecz z ilości i jakości zawodników przekazywanych do ligowej piłki nożnej. Obecny Prezes Klubu p. Henryk Frystacki wraz ze sztabem szkoleniowym właśnie przyjął politykę, w której szkolenie własnych wychowanków jest najistotniejszym elementem działalności klubu. Bądźmy cierpliwi, pracujmy wszyscy zgodnie na cel, jakim jest jak najwyższa klasa rozgrywkowa z sporą ilością wychowanków w tle. Jednym z podstawowych warunków, aby ten cel urzeczywistnić jest postawienie na podniesienie poziomu lekcji wf w klasach I – III we wszystkich rybnickich szkołach podstawowych. To właśnie w szkole nasze pociechy winny mieć możliwość rozwoju sprawności ogólnej, która pozwoli im na dalszy rozwój w każdej dyscyplinie sportu, jaką sobie ostatecznie wybierze. To właśnie z lekcji wf. „Uzdolnione perełki” winny trafić do klubów piłkarskich, siatkówki, dżuda, LA, koszykówki. Serdecznie życzę wszystkim rybnickim trenerom dyscyplin sportu jak najlepszych rezultatów właśnie w poszukiwaniu „sportowych talentów”.

 

                                                                                                         Andrzej  Zygmunt